Szłam sobie lasem. Ptaki ćwierkały, motyle latały... Nawet nie zauważyłam jak wyszłam poza teren watahy. Znajdowałam się w gęstym lesie, hen za granicą watahy. Najwyraźniej się zgubiłam.Nigdzie nie widziałam niczego znajomego. Wszędzie drzewa... Wielkie drzewa...
Nagle przede mną pojawiła się nieznana mi bliżej maszyna. Wysiedli z niej ludzie. Mieli ze sobą wielką siatkę... Schowali mnie do niej, wrzucili mnie do bagażnika i wsiedli do tej maszyny. Jedziemy na północ! Ratujc...
Jak widzicie Larii odchodzi ;-; .
Właścicielka chce mieć nowego wilka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz