sobota, 11 maja 2013
Od Assuv'y - Jak dołączyłem?
Nie miałem lekkiego życia. Moi rodzice oraz rodzeństwo dawno zginęli. A ja zostałem sam. Sam... Trafiłem po jakimś czasie do watahy, która, jak się potem okazało,była wrogo nastawiona. Błąkałem się po watahach, prosząc o przyjęcie do niej. Odmawiali. To było męczące. Gdy znalazłem wolny teren, byłem wniebowzięty. Ale po krótkim czasie zjawiła się wadera i powaliła mnie na ziemię.
- Co tu robisz?... - warknęła. - To tereny mojej watahy.
- Watahy? Twojej? A więc muszę iść, tak?
Rosalindo dokończ.
- jak nie jesteś w watasze to tak
- czyli mogę dołączyć ?
- widziałam ten blask w jego oku i odpowiedziałam tak
- wtedy mocno mnie uściskał i zaproponował przyjaźń na którą oczywiście się zgodziłam i wiedziałm że to jej początek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz