czwartek, 23 maja 2013
Od Bruna Do Baly
Od Bruno
Och, Balaa jest taka piękna, jej oczy, jej pyszczek, a szczególnie jej uśmiech. Jest jak anioł, mój anioł stróż. Nie mogłem wytrzymać i zaprosiłem ją kolacje. Zerwałem specjalnie róże i zrobiłem jej ulubione ciasteczka. Kolacja odbył się w parku pod gwiazdami. Było przepięknie szczególnie dlatego, bo była pełnia księżyca. Balaa wyglądała przepięknie w blasku księżyca. Nie mogłem się na nią napatrzeć. W końcu Balaa zapytała się:
-Mam coś na pyszczku, bo ciągle się na mnie patrzysz-zapytała
-Nie po prostu wyglądasz przepięknie w blasku księżyca-odpowiedziałem
Balaa zachichotała
-Co się stało-zapytałem
-Masz królika na głowie, a on cie przedrzeźnia-powiedział śmiejąc się
Zacząłem robić fikołki próbując złapać królika. W końcu królik uciekł. Zrobiło mi się głupio, że go nie złapałem, ale Balaa nie uważała tego za głupie wręcz śmieszne. Powiedziała że ze mną nie da się nudzić i że jest wspaniale. Niestety zaczęło padać, więc poszliśmy do mojej jaskini. Tam siedzieliśmy i obserwowaliśmy spadające krople deszczu. Gdy przestało padać odprowadziłem Bale do jej jaskini. Gdy ją odprowadziłem powiedziałem, że musimy to powtórzyć,a ona dała mi buziaka w pyszczek.
-Czyli mam to brać za tak-zapytałem, a ona się uśmiechnęła i weszła do jaskini. Tak się zakończyła nasza kolacja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz