Postanowiłam, że pospaceruję po łące. Lubiłam to. Lubiłam pochodzić, wyciszyć się. Lecz brakowało mi czegoś ... raczej kogoś. Brakowało mi miłości. Takiego uczucia, które zostanie odwzajemnione. Wiecznego uczucia. Wiedziałam jednak, że nie mam szans u żadnego basiora w watasze. Dlaczego? Po prostu podobały im się inne wadery. Ja byłam zakochana. To uczucie doprowadzało mnie do obłędu. Bo skąd miałam wiedzieć, czy moje uczucie jest odwzajemnione? Mogłam jedynie mieć nadzieję. Mieć nadzieję, ze może kiedyś znajdę miłość. Z rozmyśleń wyrwał mnie widok basiora którego kochałam. A kochałam tylko jego. On był jedynym wilkiem, którego kiedykolwiek kochałam. Ale jak miałam mu to powiedzieć? Nie wiem. Może jednak odpuszczę sobie to wyznawanie miłości. Nie. Powiem mu to jeszcze dzić. Teraz. Zaraz. Szłam wolnym krokiem w jego kierunku. Zobaczył mnie i uśmiechnął się. Nie wiem czy był to szczery uśmiech czy tylko z grzeczności. Mniejsza o to, ważne, że chociaż mnie zobaczył. Gdy byłam już obok niego, powiedziałam bardzo nieśmiało:
- Hej Shiru
- Cześć Perrie
- Może pójdziemy razem gdzieś? - nie wiedziałam już co mówię. Tonełam w jego oczach
- Może nad staw? - zapytał
- J ... jasne - odpowiedziałam czując, że zaraz odpłynę. To był zbyt duży stres. Jeszcze nigdy w życiu tak się nie bałam. Sama nie wiem czemu, ale bałam się. Kochałam tego wilka całym moim sercem. Kiedyś zostałam odrzucona. Teraz nie wiem, czy przeżyłabym to drugi raz. Z całą pewnością odeszłabym.
Po kilkugodzinnym spacerze doszliśmy nad staw. Nadal patrzyłam w oczy basiora. Byłam jak zahipnotyzowana. To wszystko przerwało pytanie basiora:
<Shiru dokończ proszę>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz