piątek, 6 września 2013

Od Vane Do Snow I Damiena

Zobaczyłem jak Snow liżę po pyszczku Damien i zapytałem : To którego w końcu wybierasz
- Ja...
- Nie mogę tak po prostu patrzeć jak najpierw mówisz że mnie kochasz a potem liżesz po pyszczku Damiena to którego w końcu wybierasz ?
(Damien COŚ DODASZ ?)
-Snow...przepraszam że wtedy nie powiedziałem co czuje. Jesteś dla mnie ważna.
Powiedziałem czule.
(Vane może być?)
- Ja kocham cię jeszcze bardziej - pocałowałem ją
(Snow ?)
Odepchnęłam go i wpadłam w ramiona Damienowi
(Damien ?)
Snow wpadła w moje ramiona uścisnąłem ją . Ale ten czarny samiec się zbuntował wywarczał:
-Jak to?!
Snow schowała się za moimi plecami. Nie miałem ochoty na walkę ale jeśli będzie to konieczne...dla Snow wszystko.
(Vane?)
- Jak chcesz się bić to bardzo proszę ( ugryzłem go w łąpę i odgryzłem kawałek skóry )
(Damien coś do dodania ?)
Będziesz tego żałował.
Powiedziałem powarkiwując. Rozprawie się z nim szybko.
-Prosze nie !
Błagała Snow patrząc na moją ranę.
-On zaczyna....ja kończe.
Uśmiechnąłem się mówoąc to. Bez ostrzerzenia rzuciłem się na niego . Podrapałem jego bok, zaczął krwawić. Rzuciłem nim o ściane warcząc pełen energij i złości:
-Masz dość, to zmykaj!
Kłapnąłem paszczą o mało nie odgryzając mu ucha.
-Prosze!!!Przestańcie!!!
Krzyczała Snow. Podszedłem do niej patrząc na zakrwawionego samca.
(Vane?)
- Miałem jeszcze trochę sił więc rzuciłem się w kierunek basiora i wbiłem kły Damien mnie zrzucił i rozdarł sobie całe plecy
(Damien !)
-Chyba Cię...
Nie śmiałem dokończyć . Plecy piekły mnie a krew lała się strumieniem. Nie było to dla mnie istotne. Podszedęłm do basiora chwiejąc się trochę. Szarpnąłem go za gardło. Nie chciałem go zabić...ale prawie to zrobiłem.
-Zostaw...z
Szepnęła cicho Snow. Widziałem jak patrzyła się na mnie zatroskanymi oczyma. Mówiły:Jestes ranny, nic już nie rób. No niestety posłuchałem jej spojżenia.
-Wynoś się!!
Warknąłem rzucając nim o wyjście jaskini . Warknął... pisną i odszedł ledwo chodząc.
(Snow?)
- Należało mu się i rzuciłam mu się na pyszczek całując go i zrobiłam mu kojący okład na plecy
(Damien NIC CI NIE JEST ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz