wtorek, 13 sierpnia 2013

Od Viven Do Jakiegoś Basiora

Kolejny dzień w watasze. Pierwsze promienie wschodzącego słońca zajrzały do wnętrza mej jaskini i obudziły mnie lekkim świetlistym muśnięciem. Wstałam od razu, ''bo nie można tracić ani chwili '' jak powiadała moja nieżyjąca już dzisiaj babunia. Wybiegłam szybko i udałam się w stronę 'rynku'. Tam zawsze jest coś ciekawego, wartego uwagi. Lubię podsłuchiwać czyjeś rozmowy, ale nie dlatego, że jestem wścibska czy coś. Po prostu jestem ciekawa, co przyniosą kolejne dni, miesiące. Można nawet śmiło stwierdzić że o ja wiem o wszystkim pierwsza.
Dzisiaj nie było tam nikogo. Bardzo mnie to zdziwiło, bo o tej porze roiło się tu od wilków i zawsze było głośno aż do samego wieczora. Krążyłam chwilę bezradnie i z coraz silniejszym niepokojem. Nagle usłyszałam czyiś głos:
- Witaj.- powitanie dobiegło niespodziewanie zza moich pleców. Skoczyłam jak oparzona, po prostu przestraszyłam się. Odwróciłam się szybko i zobaczyłam basiora. Był to...
< Dokończy któryś? Bardzo proszę>
- Hej jestem Alfa no wiesz mam na imię Alfa no i można już skojarzyć że jestem młodym samcem Alfa a ty pewnie jesteś Viven tak 
(Viven dokończysz ?)
- Tak to ja.- uśmiechnęłam się.
- Co tu robisz o tak wczesnej porze?- zapytał.
- Zawsze rano wstaję i idę dowiedzieć się czegoś nowego. A ty?
- Mnie obudziło słońce. Ale tak od razu idziesz na 'rynek'?- zdziwił się.
- Tak. I teraz tego żałuję bo burczy mi w brzuchu.
- W sumie ja też jestem bez śniadania. Idziemy coś zjeść?- zaproponował.
- W sumie to czemu nie.
(Alfa dokończ)
- Hej a tak pro po Viven to czy zechciała byś pójść ze mną na zabawę (powiedziałem nieśmaiło)
- Słuchaj tak na serio to bardzo mi się podobasz no i wiesz....
(Viven dokończysz ?)
O ja! Przed chwilą się poznaliśmy, a Alfa zaprosił mnie na imprezę o której wszyscy mówią i do tego wyznał mi że mu się podobam! No, no Viv nie za szybko?- momyślałam. I co ja mam teraz zrobić?! Z jednej strony to Alfa podobał mi się już od dłuższego czasu, ale z drugiej nie chciałam wyjść na łatwą laskę którą każdy może wyrwać. Popatrzyłam na niego. Jego oczy błyszczały nadzieją i lekkim niepokojem. I co ja mam zrobić?- toczylłam w myślach wojnę. Jedynym słusznym wyjściem wydało mi się zemdleć. I faktycznie. Z tego wraźenia padłam na ziemię, nie było to stymulowanie. Po prostu zemdlałam.
Kiedy się obudziłam ujrzałam nad sobą zatriskaną mordkę Alfy.
- No w końcu! Myślałem, że umrzesz mi na łapach.- powiedział.
- Nie, tylko zemdlałam...- odpowiedziałam jeszcze z lekkim zdezorientowaniem . Wstałam i usiadłam przed Alfą.
- Nie dałaś mi odpowiedzi.
- Z przyjemnością pójdę z tobą na przyjęcie.- uśmiechnęłam się.
- A to drugie? No bo skoro już wiesz, że mi się podobasz... Wiem, może jestem za szybki i do piero co się poznaliśmy, ale już od dłuższego czasu dusiłem to w sobie...- jąkał się. To było takie słodkie....
Podeszłam do niego i szepnęłam mu do ucha:
- Wiesz, ty też mi się podobasz...
< Alfo?>
- Rozumiem że dopiero się poznaliśmy na ciebie mogę czekać choć by z milion lat ale to wspaniale że idziemy razem na zabawę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz