środa, 14 sierpnia 2013

Od Sagi Do Kogoś

Leżała sobie na drzewie i obserwowałam ptaki, które wzbijały się w powietrze ich kolorowe pióra lekko migotały w promieniach zachodzącego słońca. Przeciągnęłam się i spojrzałam w dół naprężyłam mięśnie i z gracją zeskoczyłam z gałęzi starego dębu. Poczułam burczenie w żołądku, westchnęłam głęboko i rozejrzałam się po zielonym lesie, wiatr lekko zawiał a w tym samym czasie liście zaczęły opadać na ziemię. Cienie drzew wydłużały się, słońce powoli zachodziło, postanowiłam szybko coś upolować i wracać na bezpieczne drzewo. Węszyłam za jakaś małą zdobyczą, gdy nagle dorwałam szopa pracza . Po małym posiłku, zaczęłam rozglądać się po lesie, szukając solidnego drzewa do spania. Wpatrywałam się w majestatyczne stare dęby, które dosięgały nieba. Rozmarzyłam się trochę, myśląc o tym jak się lata. Nagle się z kimś zderzyłam, serce mi podskoczyło do gardła a uszy skuliły się, ze strachu zamknęłam oczy i nawet nie mogłam się ruszyć...
<dokończy ktoś?>
Byłem właśnie na spacerze wpatrywałem się w niebo nagle wpadłem na kogoś odwróconego tyłem.
-Ojć, bardzo przepraszam.
Uśmiechnąłem się nigdy jej tu nie widziałem. Nareszcie się obróciła. Ładna.
-Nie bój się . Nic ci nie zrobię. Mam na imię Talon. Jestem z watahy księżycowych wilków. A ty?
(Saga dokończysz?)
-Nie to ja przepraszam, nie zauważyłam ciebie- lekko się ukłoniłam
-Ja jestem Saga od niedawna jestem w tej watasze- przedstawiłam się
-Jeszcze raz cię bardzo przepraszam, lepiej już pójdę- zawróciłam i powolnym krokiem oddalałam się.
<Talon?>
-Nie masz za co serio.
Zawróciłem samice. Była ładna ale stwierdziłem że raczej za bardzo mną się nie interesuje więc nie mam co się wysilać.
-A no i witaj w watasze.
Uśmiechnąłem się, nie robię to często. Jakoś tak.
-Ale dobra...idź...
Parsknąłem i wszedłem zażenowany a drzewo. Nie wiem czy ona odeszła czy wciąż tu stoi nie miałem zamiaru się oglądać.
(Saga?Chcesz coś dodać?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz