niedziela, 11 sierpnia 2013

Od Rosalie Do Luny I Rosalindy

Czuję się samotna. Co prawda poznałam Lunę, jest bardzo miła i sympatyczna, ale... nie mamy ze sobą zbyt wspólnego. Rosalinda miała mnie dzisiaj oprowadzić po watasze, ale jak widać dzisiaj znowu jest zajęta. Trudno, nie będę siedzieć przecież jaskini. Jest dzisiaj taki ładny dzień. Była 12, nikogo prawie nie było w jaskini. Tylko ja z moimi myślami co mogłoby się dzisiaj wydarzyć. Wstałam i poszłam na spacer. Przemierzałam przez łąkę wpatrując się w błękitne niebo. Było takie czyste i bezchmurne. Nagle poczułam jak się wywracam na ziemię. Ocknęłam się i zobaczyłam przed sobą jakiegoś basiora.
- P-przepraszam - wstałam, a nieznajomy pomógł mi wstać.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się. Wpatrzyłam się w jego szare oczy. Były takie piękne...
- Halo jesteś tam? - machał łapą przed moimi oczami.
- Tak, tak - wróciłam na ziemię. - Nazywam się Rosalie i...
- Wybacz, ale muszę szybko wracać do mojej partnerki. Może innym razem porozmawiamy - pożegnał się i odszedł. Świetnie. On ma partnerkę. Dlaczego za każdym razem ktoś kogoś ma? Czy chociaż raz nie mogę się zakochać z wzajemnością?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz