Pobiegłam w stronę Deymona, ugryzłam go w szyję i skręciłam kark, następnie zostałam zaatakowana przez 6 wilków...Akurat w urodziny matki...musieli, złamać przysięgę i nas zaatakować. Krzyknęłam z bólu i zaczęłam gryźć natrętne wilki które wlazły na moje plecy. Zrzuciłam 2 ale w końcu zostałam przyparta do ziemi, zaczęłam się wyrywać, z pomocą magii teleportowałam się. Już miałam skoczyć dowódcy armii wrogiej watahy do gardła gdy jego córka popchnęła mnie do dołu gdzie uderzyłam głową o kamień...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz