czwartek, 22 sierpnia 2013

Od Talona Do Shegi

Jak co wieczór poszedłem się przejść. Wolę noc od dnia, to proste. Gdy zapadła noc ciągle chodziłem po terenach. Nagle niedaleko przez krzaki ktoś przebiegł, wcale nie tak wolno. Postanowiłem to zbadać, bo ten ktoś nie biegł tak zwyczajnie. To wyglądało jakby uciekał. Pobiegłem za nieznajomym a może nieznajomą. Gdy byłem blisko niej skoczyłem na nią w biegu ty, samym ją przewracając. Przywarłem ją do ziemi, tak JĄ to była samica. O niezwykle zaskakującej urodzie, no normalka Saga się chowa. Te włosy, pyszczek. No ale miała dziwny kolor sierści, zielony. Hmm...ale ładny.
-Kim jesteś?
Warknąłem wiedząc że jest ładna ale to nie wyklucza wersji że jest intruzem.
(Shego dokończysz?)
-Przepraszam za pytanie, ale dlaczego na mnie skoczyłeś?
-Chciałem sprawdzić co się czai w krzakach.
Był cały czarny. Ah, po prostu ideał! Uwielbiam czarnych basiorów.
-Mam pytanie...
-No słucham.
-Możesz ze mnie zejść?!
-Ojej przepraszam.
Był ciężki. Jak na mnie leżał to jeszcze trochę a bym się udusiła. a jednak był przystojny.
-Talon, miło
-Shega, ale mów Strzyga
<Talon??>
Strzyga, imię idealne. Samica śliczna.
-Dobra. -powiedziałem
Usiadłem na przeciw niej.
-To co tu robisz Strzygo? Ja jestem z tutejszej watahy.
Powiedziałem czekając na odpowiedz. Bardzo mi się podobała i miałem nadzieję że dołączyła lub dołączy do watahy. Bo bardzo chciałbym ją zaprosić na imprezę. Jeśli ktoś inny jej się nie spodoba.
(Strzyga?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz