Dawno nie widziałam Alfy... Praktycznie od ostatniego spotkania. Dzisiaj postanowiłam odwiedzić do. Pobiegłam ile sił w łapach do jego jaskini.
- Viv! Co ty tu robisz?!- zdziwił się na mój widok.
- Ja... Ja przyszłam cię odwiedzić... Ale jak ci nie pasuje to mogę iść.- powiedziałam cicho.
< Alfo?>
- Nie zostań tylko powiedz mi jedną rzecz Viv może to trochę dziwnie zabrzmieć ale czemu twój brzuch tak urósł ?
(Viv ?)
- Bo widzisz słońce...- mówiłam- zostaniesz tatą.- uśmiechnęłam się i czekałam na reakcję Alfy.
< Alfo?>
- Coo.. żartujesz tak ?
- nie wcale nie żartuję
- Będę tatą to wspaniale kochanie tylko jest jeden problem
- Wcale nie ma problemów
- No właśnie jest ja cię bardzo kocham ale nie wiem czy ja jestem gotowy na związek nawet z kimś kogo tak bardzo kocham bo ja nie byłem nigdy tak rozkojarzony . przecież nie dawno się poznaliśmy i wiesz...
(Viven ?)
- Co ty próbujesz przez to powiedzieć?- zapytałam trochę zaniepokojona.
-...
< Alfo?>
- Że cię kocham i miałem cię zapytać o to jutro na imprezie ale nie mogę czekać
Viv CZY CHCESZ ZOSTAĆ MOJĄ PARTNERKĄ ?
(Viven co ty na to ?)
- Serio? Szkoda, że nie poczekałam do jutra.- mówiłam.- Na imprezie to byłoby tak super.
- A więc? Jaka jest twoja odpowiedź?- zapytał lekko zaniepokojony?
- Jasne, że tak głuptasie!- powiedziałam i pocałowałam Alfę?
< Alfo?>
- Przecież będę tatą i nie chciałem czekać ale to cudownie że się zgodziłaś więc pocałunek pewnie też ci się spodoba - pocałowałem ją w pyszczek a potem w brzuch :)
(Viven ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz